ROMAN DAWIDOWSKI

Sąd Apelacyjny w Krakowie, dnia 5 lutego 1946 r., godz. 12.30. Obecni: sędzia apelacyjny dr Jan Ostręga, protokolantka Maria Kozłówna. Sprawa karna przeciw N. [Brunonowi] Müllerowi i towarzyszom. Świadka uprzedzono o odpowiedzialności za nieprawdziwe zeznania. Świadek odpowiedział na pytania ogólne:


Imię i nazwisko dr inż Roman Dawidowski
Miejsce urodzenia Kraków
Wiek 62 lata
Miejsce zamieszkania Kraków, [...]
Zajęcie profesor Akademii Górniczej i politechniki w Krakowie
Wyznanie rzymskokatolickie
Stosunek do stron obcy

Świadek zeznał, jak następuje:

6 listopada 1939 r. były Obersturmbannführer Müller, którego imienia ani obecnego miejsca pobytu nie znam, podstępnie zgromadził na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie profesorów tego uniwersytetu, jak też profesorów innych wyższych uczelni w Krakowie, rzekomo na wykład, który miał wygłosić.

Wykładu tego nie wygłosił, natomiast zarządził zaaresztowanie zgromadzonych profesorów, m. in. także i mnie. W toku aresztowania i po aresztowaniu i wyprowadzeniu profesorów, [podczas] przeprowadzania ich przez gestapo z ul. Mazowieckiej do pociągu, konwojenci gestapowcy, ilekroć był tylko w pobliżu Müller, znęcali się nad profesorami i docentami w ten sposób, że ich popychali, szturchali, bili po twarzy, uderzali kolbami karabinów itp.

Po wywiezieniu nas, profesorów, pociągiem z Krakowa do obozu do Niemiec już nie spotkałem się ze zbrodniczą działalnością Müllera, bo on pozostał w Krakowie.

O szkodliwej dla państwa i narodu polskiego działalności N. [Brunona] Coblitza i Wilhelma Hertera nie mam bezpośrednich wiadomości.

Po ok. półrocznym pobycie w obozie wróciłem do Krakowa. W pół roku później zostałem wezwany przez niemieckie władze szkolne do objęcia stanowiska inspektora szkół zawodowych w Krakowie, z tym, że gdybym odmówił, ponownie zostanę umieszczony w obozie koncentracyjnym. Objąłem więc ten urząd, po uprzednim porozumieniu się z prezesem Polskiej Akademii Umiejętności prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego Stanisławem Kutrzebą i z dyrektorem szkoły przemysłowej w Krakowie Edwardem Kosteckim.

Szkodliwa działalność Watzkego dla narodu i państwa polskiego przejawiała się m. in. w tym, że odrzucał wniosek niższych niemieckich władz szkolnych o obsadzenie stanowisk kierowniczych szkół zawodowych i innych Polakami, a stanowiska te przydzielał nawet bardzo młodym i niedostatecznie wykwalifikowanym Ukraińcom.

W lecie 1944 r. wychowanek Akademii Górniczej w Krakowie inż. Eugeniusz Perchorowicz, mój były uczeń w Akademii Górniczej, opowiadał mi, że w lipcu 1941 r. był obecny przy tym, jak Watzke zażądał od rektora politechniki we Lwowie Krukowskiego nazwisk wszystkich wybitniejszych profesorów politechniki i że następnie najbliższej nocy profesorowie ci zostali aresztowani wraz z rektorem Krukowskim i wszyscy rozstrzelani. Między nimi było kilku moich przyjaciół, jak prof. Roman Witkiewicz, prof. Pilat, prof. Weigel i inni. Imiona i nazwiska zanotowane wówczas przez Watzkego zgadzały się z imionami i nazwiskami rozstrzelanych później profesorów. Jak mi się zdaje, mniej więcej połowa profesorów Politechniki Lwowskiej została rozstrzelana, a tej samej nocy zostali rozstrzelani prawie wszyscy profesorowie medycyny Uniwersytetu Lwowskiego oraz jeden profesor wydziału prawa wraz z dwoma synami.

Eugeniusz Perchorowicz jesienią 1944 r. udał się do Berlina, gdzie otrzymał posadę inżyniera badawczego (Staadlichetechnischereichsanstald für untersuchungen Berlin-Dahlen) i tam prawdopodobnie dotąd przebywa.

Poza tym powołuję się na moje pismo z 5 lutego 1946 r., które załączam i którego treść podnoszę do ważności zeznań sądowych w charakterze świadka.

Imienia Watzkego nie znam, być może jest mu na imię Adolf. Przed wojną był profesorem czy dyrektorem gimnazjalnym w Wiedniu. Przypuszczam, że tam albo gdzieś w okolicy przebywa.

Zakończono i podpisano o godzinie 13.15.