Dnia 24 sierpnia 1967 r. w Starogardzie wiceprokurator Prokuratury Wojewódzkiej w Gdańsku Marian Multan przesłuchał niżej wymienionego w charakterze świadka. Po uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania świadek zeznał, co następuje:
| Imię i nazwisko | Feliks Teodozy Deutsch |
| Wiek | 72 lata |
| Imiona rodziców | Kazimierz i Czesława z d. Czapska |
| Miejsce zamieszkania | Starogard, ul. Bieruta 3 |
| Zajęcie | emeryt |
| Karalność | niekarany |
| Stosunek do stron | obcy |
W okresie międzywojennym i w początkowym okresie okupacji zamieszkiwałem w Starogardzie. 7 września 1939 r. do sklepu drogeryjnego, który prowadziłem, przyszło czterech Niemców ubranych po cywilnemu i przeprowadzili rewizję w sklepie i w mieszkaniu. Znaleźli oni moje pismo do Polskiego Związku Zachodniego, w którym prosiłem o przyjęcie do związku. Po zakończeniu rewizji poprowadzili mnie do stojącego przed domem samochodu osobowego, którym następnie przewieźli mnie do więzienia w Starogardzie. Jak się później dowiedziałem, byli to gestapowcy z Gdańska.
W więzieniu w Starogardzie przebywałem tylko trzy dni. 10 września 1939 r. wywołano mnie z celi na korytarz i kazano wyjść na dziedziniec więzienny. Zgrupowali tam ok. 30 osób. Na dziedzińcu stał już kryty samochód ciężarowy, do którego kazano nam wejść. Samochodem tym pojechaliśmy do lasów szpęgawskich. Przed lasem bądź też w lesie samochód ten został zatrzymany przez stojącego tam Niemca i kazał on konwojentom jechać dalej.
Pojechaliśmy dalej przez Tczew w kierunku Gdańska. W lesie przed Pruszczem samochód zatrzymał się i konwojenci wyznaczyli kilku z nas do kopania w lesie dołów. Ja pozostałem w samochodzie. Sądzę, że kopali oni dla nas i siebie groby. Z osobami, które kopały w lesie doły, nie rozmawiałem na ten temat.
Po pewnej chwili od strony Pruszcza nadeszła duża grupa cywilnych Niemców i pytali konwojentów, kogo wiozą. Kiedy dowiedzieli się, że Polaków, zaczęli oni obrzucać samochód kamieniami. Konwojenci wtedy przyprowadzili do samochodu osoby zatrudnione przy kopaniu dołów w lesie i samochód szybko odjechał do Gdańska. W Gdańsku osadzono nas w Victoriaschule.
Na tym protokół zakończono i przed podpisaniem odczytano.
Dodatkowo zeznaję, że nie pamiętam, w jakich mundurach byli konwojenci.