Dnia 2 czerwca 1967 r. w Starogardzie sędzia Sądu Powiatowego w Gdańsku mgr Stefania Bojarska przesłuchała niżej wymienioną w charakterze świadka, bez odebrania przyrzeczenia. Po uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania świadek zeznała, co następuje:
| Imię i nazwisko | Bronisława Gawrońska z d. Wardzińska |
| Data i miejsce urodzenia | 13 lipca 1895 r., Sumowo, pow. Brodnica |
| Imiona rodziców | Jan i Joanna z d. Gabriel |
| Miejsce zamieszkania | Starogard, [...] |
| Zajęcie | emerytka |
| Karalność | niekarana |
| Stosunek do stron | obca |
We wrześniu 1939 r. mieszkałam w Grabowcu Starogardzkim. 12 października 1939 r. przyszedł do nas do domu nieznany mi Niemiec w cywilu, mówiąc, że mąż ma się z nim udać do Bobowa, na zebranie. Mąż mój Walenty Gawroński był nauczycielem w Grabowcu. Jak poszedł 12 października, tak już więcej nie wrócił. Od znajomej, która już nie żyje, dowiedziałam się, że mąż wraz z innymi nauczycielami został wywieziony z Bobowa do Skórcza samochodem ciężarowym. Dowiedziałam się, że wraz z mężem znaleźli się w Skórczu nauczyciele: Leon Meloch z Wysokiej (jego żona do chwili obecnej mieszka w Starogardzie przy [...]), Szykowski Adolf, nauczyciel z Rynkówki (jego żona i córka mieszkają w Nowym nad Wisłą; żonie na imię Anna, zaś córka pracuje w banku w Nowym).
Może 16 października 1939 r. dowiedziałam się, że mąż jest w Skórczu. Pojechałam tam i widziałam, że mąż wraz z innymi nauczycielami zamiata ulice pod nadzorem żandarmów.
Następnie poszłam za mężem, którego wraz z pozostałymi Polakami odprowadzono na obiad do wysokiego budynku koło dworca w Skórczu. Widziałam również Melocha i Szykowskiego. Od męża dowiedziałam się, że zatrzymanych jest przeszło 60 nauczycieli i jeden ksiądz z Lubichowa. Zatrzymani mogli się swobodnie poruszać w przerwie obiadowej i dlatego też mąż wraz z Melochem i Szykowskim odprowadzili mnie na dworzec.
Po raz drugi widziałam się z mężem w takich samych okolicznościach i to może dwa dni po pierwszej wizycie. Gdy przyjechałam po raz trzeci, nie zastałam już nauczycieli. Dowiedziałam się, że 20 października wszystkich zatrzymanych przewieziono do więzienia w Starogardzie, a stamtąd do Szpęgawska.
Wiem, że nauczyciel z Żabna o nazwisku Kaczmarek uciekł ze Szpęgawska i żyje do chwili obecnej, chyba w Starogardzie. Żyje również były kierownik szkoły w Wolentalu o nazwisku Knasiak, który mieszka w Starogardzie, przy [...].
Na tym protokół zakończono i po odczytaniu podpisano.