ALEKSANDRA MALESA

Mińsk Mazowiecki, dnia 24 października 1970 r. Sędzia Sądu Powiatowego w Mińsku Mazowieckim Kazimierz Jakubowski, w wykonaniu odezwy Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce z dnia 30 czerwca 1970 r., przesłuchał niżej wymienioną w charakterze świadka, w obecności protokolantki Elżbiety Koźbiał. Świadek, po pouczeniu o obowiązku mówienia prawdy i uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania z art. 247 kodeksu karnego, po złożeniu przyrzeczenia zeznaje:


Imię i nazwisko Aleksandra Malesa z d. Ładno
Imiona rodziców Feliks i Katarzyna z d. Tkacz
Data i miejsce urodzenia 16 listopada 1904 r., Dębe Wielkie, pow. Mińsk Mazowiecki
Miejsce zamieszkania Cezarów, pow. Mińsk Mazowiecki
Zajęcie rolnik

Świadek zeznał co następuje:

Bolesław Książek był moim pierwszym mężem. W czasie okupacji brat mego męża Henryk przyprowadził do nas Żyda imieniem Idel. Brat męża mówił, że Żyd był na szosie i uciekł z warszawskiego getta. Był u nas i pomagał w gospodarstwie. Dawałam mu żywność i ubranie. Po pewnym czasie ludzie zaczęli nas ostrzegać. Baliśmy się. Ja ostrzegałam Żyda, mówiłam mu, żeby poszedł sobie, ale on nie chciał. Ja się bałam. Mąż nie chciał go wygonić. Mimo ostrzeżeń Żyd został u nas. Spał w stodole. Powiedziałam mu, że w razie obławy ma uciekać w las tylnymi drzwiami.

12 maja 1943 r. ok. [godz.] 5.00 spaliśmy jeszcze. Dom okrążyli Niemcy. Mąż poszedł do drzwi, aby otworzyć i zaraz zaczęli go bić. Do mnie wpadł Parys i pytał, gdzie jest Żyd.

Powiedziałam, że był, ale wygoniliśmy go, nie wiem gdzie jest. Grozili mi rozstrzelaniem. Parys szukał Żyda, ale nie znalazł i wrócił do mnie. Uciekłam przez okno. Czołgałam się przez kartofle i żyto.

Co się działo potem w domu, nie wiem. Słyszałam w pewnym momencie strzał. Przechodziła wtedy Stanisława Ułanek i powiedziała mi, że Niemcy zabrali mego męża. Dowiedziałam się, że złapali Żyda, związali go razem z mężem i wyprowadzili. Czapski z Cięciwy powiadomił mnie, że Bolesława Książka zabili razem z Żydem. Żyd został pochowany na miejscu rozstrzelania, a ciało mego męża Niemcy wydali, żeby pochować je na cmentarzu.

Nie byłam na miejscu rozstrzelania i nie wiem, gdzie ono się znajduje. Nie wiem, od ilu strzałów zginął mój mąż. Mówili, że miał przestrzeloną głowę. Wiem od Czapskiego, że strzelali do mego męża z tyłu. Kto strzelał, nie dowiedziałam się. Widziałam tylko Parysa, innych żandarmów nie widziałam i nie znam ich nazwisk. Było ich podobno sześciu. Wiem, że męża mego bili, bo była krew na ścianie domu. Żyda nie bili. Ułanek Kazimiera mówiła, że Żyda znaleźli u nas w maszynie szerokomłotnej w stodole. Obecnego adresu Ułanek Kazimiery nie znam.

Nie wiem, kto mógł ujawnić, że my przechowujemy Żyda. Po tym zdarzeniu przychodzili do nas bandyci po jakieś złoto po Żydzie. Żyd Idel opowiadał, że jest synem rymarza i on też jest rymarzem. Nie pamiętam, skąd on pochodził. Po tym wszystkim Parys usprawiedliwiał się przede mną i powiedział, że kiedyś powie mi, kto wydał, że był u nas Żyd. Wiem, że Parys został zabity w niedługi czas po obławie.

Na tym zakończono protokół, który po odczytaniu mi, jako zgodny z moimi zeznaniami podpisuję.